Radio Watykańskie podało ciekawą (z mojego punktu widzenia) informację dotyczącą „wojny” internetowej między muzułmanami a katolikami w Malezji. Samą informację można przeczytaj tutaj: link. Spór z pozoru błahy bo dotyczy używania słowa „Allach” czyli słowa „Bóg”, muzułmanie chcą mieć wyłączność na możliwość używania tego słowa, katolicy natomiast (jest tam ich 9%) zgodnie z wyrokiem sądu otrzymali pozwolenie aby korzystać z tego słowa w odniesieniu do Boga rozumianego przez katolickie odniesienie.
Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że mamy tu niezwykły przykład połączenia skrajnego tradycjonalizmu z wykorzystaniem nowoczesnych środków masowego przekazu, konkretnie z wykorzystaniem Facebooka przez muzułmanów do bojkotu katolików. Oczywiście w ramach bojkotu są dokonywane ataki na stronę www jedynego tygodnika katolickiego w Malezji.
Jak widać internet stanowi niezwykłą siłę jako narzędzie. Jest na tyle atrakcyjne, że nie sposób z niego zrezygnować. Daje duże możliwości „wybicia” się informacji po za wszelkie terytoria regionalne, państwowe, kontynentalne – za pewne nigdy byśmy nie dowiedzieli się o takich wydarzeniach (albo z dużym opóźnieniem, albo wcale, zważywszy że informacja bezpośrednio nas Polaków nie dotyczy), dzięki nowym środkom komunikacji możemy sobie dotrzeć do takich informacji, zweryfikować ich wartość merytoryczną, to czy nas interesują i czy w jakiś sposób są nam przydatne.
Internet wchłania kulturę, to jest dość oczywiste, natomiast ciekawym polem badania mogłaby być analiza czy i w jakim stopniu kultura przenoszona do świata cyfrowego ulega zmianom i modyfikacją na potrzeby uniwersalnego języka HTML, języka cyfrowego. Moim zdaniem pewne modyfikacje muszą nastąpić… weźmy np. „kulturę” chrześcijaństwa włączoną w społeczność wirtualnych społeczeństw, blogi prowadzone przez osoby, które do tej pory nie mogły w jakiś sposób uczestniczyć w życiu kościoła, oto teraz wykorzystują różne techniki (obróbkę zdjęć, grafikę, portale społecznościowe, kamery wideo, muzykę w formatach mp3 itp.) aby uzewnetrznić swoję kulturę w jakiej zostali wychowani.
Powróćmy jednak do naszej „wojny”, następuje zderzenie dwóch kultur, tradycyjnej opartej na wierzeniach i praktykach religijnych, oraz tej nowoczesnej globalnej, ogólnodostępnej wykorzystującej uniwersalny cyfrowy język. W ekstremalnych przypadkach osoby uczestniczące w tych kulturach będą jedną gloryfikować a drugą zwalczać, jednak zdecydowana większość będzie włączać swoją kulturę w możliwości komunikacyjne „kultury uniwersalnego języka”, czyli internet i jego struktura oparta o kod oraz globalne sieci społeczne (Facebook, Google, YouTube itp.) . Na temat adoptowaniu kultury możemy przeczytać niejedną książkę, jednak ciekawym jest fakt, że kultury ekstremalne (w naszym stereotypowym rozumieniu) zaczynają się czuć w nowych mediach niezwykle swobodnie.
Myślę, że jesteśmy na granicy, kiedy coś co nazywamy „nowymi mediami” przestaje być już czymś nowym a staje się czymś naturalnym, swobodnym i wszędzie rozumianym nośnikiem kultury. Więc kiedy już (a może już?!) nowe zamieni się w stare będziemy świadkami okresu wszelkiej maści klonów i usprawnień w wykorzystaniu narzędzi komunikacyjnych. Co raz więcej mówi się o „poszerzonej rzeczywistości” jako pewnym novum, może jednak to będzie tylko „poszerzone” wykorzystanie starych mediów? Czas pokaże, my tymczasem możemy sobie poszukać na Facebooku naszych muzułmanów walczących z katolikami – jak ktoś znajdzie niech poda linka










