dzień po dniu nie ma czasu by zaczerpnąć
wystarczająco powietrza
znów zbyt słabo i za delikatnie
odnoszę się do swych marzeń
znów zachwyt nad niemocą
nad własnym odbiciem w lustrze
ślepy zachwyt – oszukuję że jestem
noc o moja noc
sen co sen ten sam
kiedy ja staję się marzeniem
zatapiając się w chmurach
spoglądam na ziemię
na mrówki – na swój pęd
