Szerzenie Miłości Chrystusa poprzez Facebook? No to się nazywa innowacyjne podejście do funkcjonalności mediów społecznościowych. Wspólnota kościoła z Australii zachęca do zaangażowania – jednak z rozsądkiem i odpowiednim podejściem do tematu. Jak możemy przeczytać w agencji Zenit w Sydney w Australii, Kościół Katolicki zachęca do korzystania ze stron społecznościowych (Facebook) i szerzenia tam informacji o przesłaniu Miłości Jezusa Chrystusa.
Biskupi z Australii podczas sesji plenarnej cytowali słowa Benedykta XVI zwracając uwagę, że technologie teleinformatyczne mają „niezwykły potencjał” i mogą być uważane za „prawdziwy dar dla ludzkości.”! Jednocześnie przedstawiciele Kościoła korzystający z tych możliwości „muszą być świadomi pewnych granic i właściwych działań w komunikowaniu się w imieniu Kościoła w środowisku online.”
A jakie to granice? Otóż, czy to online, czy w rzeczywistym świecie priorytetem musi być poszanowanie godności drugiego człowieka. Agencja Zenit podaje kilka przykładów konkretnych zaleceń i uwag odnośnie korzystania z serwisów społecznościowych m.in. posiadanie publicznego lub osobistego profilu na MySpace lub Facebook. Akurat zawiłości w tym temacie są dziwnie rozwinięte (chodzi o możliwe problemy z rozróżnieniem na „przyjaciół” i „fanów” – tzn. trzeba uważać na sposób w jaki komunikujemy się z użytkownikami, kogo przedstawiciel kościoła przyjmuje do grona przyjaciół a kogo nie itp.) ale tak czy siak sama świadomość włączenia się oficjalnie Kościoła w działania online są ciekawą inicjatywą po prostu bycia ze swoimi wiernymi w tych nowych „publicznych” miejscach.
Biskupi zaznaczają dalej: „Moderacja oficjalnej działalności Kościoła w mediach społecznościowych jest bardzo ważna.” Chodzi tu o kwestie komentarzy, te które wykazują elementy szykanowań, wulgarnego wyrażania się i braku szacunku dla innych w sieci powinny być usuwane.
Na koniec Biskupi zwracają uwagę na ciekawy i ważny problem, często pomijany we współczesnym świecie, problem który nazywają „cyfrową przepaścią”. Chodzi o to aby przedstawiciele Kościoła, a zwłaszcza osoby odpowiedzialne za duszpasterstwo młodzieży, nie polegali wyłącznie na mediach społecznych jako środka komunikacji. Protokół wyjaśnia: „Skupiając się tylko na mediach społecznych można wykluczyć ludzi biednych, którzy nie mogą sobie pozwolić na posiadanie komputera, lub nie mają dostępu do Internetu, ludzi którzy są na zewnątrz świata online. Sieci/media społeczne powinny być zawsze tylko jedną z wielu metod komunikacji z wiernymi, jedną z wielu metod zapraszania ludzi do bliższych relacji z Jezusem Chrystusem.”
To naprawdę budujące, że Kościół otwiera się na taka formę komunikacji i uczestnictwa w nowych mediach. Oczywiście mamy tu sygnał z dalekiej Australii, w naszym kraju to jeszcze nie jest tak widoczne. Czasem mam wrażenie, że władze kościelne w naszym kraju nadal boją się Internetu w ogóle jako zjawiska, nie zagłębiając się w jego możliwości, o mediach społecznościowych nawet nie wspominając – przyjdzie jednak czas, kiedy będzie trzeba oficjalnie zacząć coś robić w tym kierunku, może więc akcje Biskupów z innych krajów będą pewnym drogowskazem jak się za to zabrać, choć przyznam się szczerze, że w naszych mediach o podobnych inicjatywach jak w Australii raczej nie czytałem…











Bóg w Internecie ?
A czy w ogóle możemy mówić, że Bóg gdzieś jest a gdzieś Go nie ma?
Witam psychika.net – czasem zaglądam.
@Integralny
Kościół twierdzi, że Bóg jest wszechobecny, więc dlaczego miałoby go nie być w internecie, tam gdzie ludzie potrafią pokładać uczucia, wiarę, agresję i gdzie mogą grzeszyć lub czynić dobro. Tam gdzie to występuje tam i katolik powinien chyba postrzegać obecność Boga.
Bardzo cenię sobie takie idee, sam osobiście prawie codziennie stykam się z ^dobranowina na BLIP. To naprawdę budujące.