Jak wygląda dzień bez Internetu? Jest dziwny… po mimo braku sygnału odruchowo po włączeniu komputera klikam w ikonkę przeglądarki internetowej… pogrążam się w rozmyślaniu o nieodebranych wiadomościach, nowych wpisach i komentarzach w moich serwisach, o braku aktualizacji i ewentualnych problemach technicznych. Nerwowo zerkam co jakiś czas na modem, czy aby lampki na nowo nie zaczęły świecić, kombinuję jak podłączyć telefon komórkowy by choć odebrać wiadomości na komunikatorze.
Czy to już uzależnienie? A może konieczność we współczesnym świecie przepełnionym sygnałem globalnej sieci. Internet to moja praca, hobby. Nie ma Internetu nie mam co robić, a przynajmniej nie mogę robić tego co lubię i co mnie zazwyczaj zajmuje… To nie jest tak, że nie mam życia prywatnego, że nie widzę świata po za siecią, to kwestia braku pewnego rytuału, który popełniam (popełniamy) codziennie w tak naturalny sposób, tak oczywisty i niezrozumiany dla moich rodziców.
Za kilkanaście lat czy ktoś mi uwierzy, że był taki dzień w którym nie mogłem połączyć się ze światem wirtualnym?

Hmm… zupełnie jakbym o sobie czytał…