Episkopat Polski wraz z PBI (Polskie Badania Internetu) w dniu 18 lutego przedstawiły analizę badań „religijnego internetu” w naszym kraju. Najczęściej odwiedzanymi stronami religijnymi w naszym kraju są: Opoka, Adonai, strona Tygodnika Powszechnego, Wiara i eKAI. Taka kolejność nie jest większym zaskoczeniem, mam nadzieję, że za jakiś czas w tym zestawieniu pokaże się Malach
Za KEP: Polskie strony religijne czyta w Sieci ponad 2 mln osób. Miesięcznie spędzają one na stronach chrześcijańskich 800 tys. godzin, dokonując 44 mln odsłon.
Przy nieustannym wzroście liczby użytkowników Internetu w naszym kraju (obecnie jest ich 17 milionów) liczba osób odwiedzających strony religijne (listopad 2008 do listopad 2009) wzrosła o 31% (2,2 miliony osób). Ogółem 13% internautów odwiedza witryny o tematyce chrześcijańskiej – wynika z badania Megapanel PBI/Gemius.
Największa grupa użytkowników serwisów religijnych to ludzie młodzi w przedziale wiekowym od 15 do 24 lat. To jest najważniejsza na dzień dzisiejszy informacja dla duchowieństwa i władz kościelnych – przesłanie jest proste, musimy stworzyć im takie miejsca w wirtualnej rzeczywistości, które realnie zainteresują właśnie ludzi młodych i zachęcą ich do powrotów na religijne strony.
Oczywiście ktoś może się oburzyć twierdząc, że takie strony już istnieją, jednak wydaje mi się, że to co „mamy” to jednak za mało… Młody człowiek w hiper-świecie to wędrowiec, web-churching to coś, co jest realnym elementem w sytuacji kiedy powstaje coraz więcej stron o tematyce religijnej ale żadna z nich nie jest w stanie zapewnić użytkownikowi wszystkiego co potrzebuje. Ile z tych stron obecnie potrafi skutecznie zatrzymać na dłużej użytkownika? Jest niby Deon, Fronda, KAI ale to nadal nie ten model, który moim zdaniem skutecznie przyciąga użytkowników.
Co jest więc tym modelem? Gość Niedzielny w wydaniu internetowym – czyli regionalne serwisy informacyjne o profilu religijnym w połączeniu z jednym dużym ogólnopolskim portalem. Coś co kiełkuje w mojej głowie od kilku lat, regionalne Malachy (miasto Głogów i Wrocław) są próbą wdrożenia takiego modelu. To nie może być wolontariat, potrzeba stworzyć zawodowe redakcje, zatrudnić osoby które mają obeznanie z Internetem, dać im narzędzia do pracy i kilka wskazówek odnoście dziennikarstwa internetowego. Czy pomysł się uda? Zobaczymy za jakiś czas mam nadzieję
No i te statystyki wydaję się być najbardziej istotne, pozostałe tematy jak potrzeba włączenia się duchowieństwa w serwisy społecznościowe, w ogóle w „istnienie” w wirtualnej rzeczywistości, wykorzystanie możliwości jakie płyną z tego kanału komunikacyjnego, są dość oczywistymi i ostatnio sporo poruszanymi tematami.










