lut
22
2010

Rzecznik prasowy Kościoła

Pamiętacie „aferę” z Gryfowa Śląskiego o rzekomym pobieraniu przez lokalnego księdza linii papilarnych od uczniów do urządzenia, które miało rejterować obecność bierzmowanych? Dziennikarze wietrzyli spisek i nadmuchali sprawę dzięki czemu trafiła do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Co się okazuje? Ano z rzetelnością dziennikarską coraz gorzej w naszych mediach – czytnik nie dość, że nie przechowywał danych linii papilarnych, to został zastosowany za zezwoleniem zdecydowanej większości rodziców i uczniów. Jak podaje eKAI legnicki Stefan Cichy wystosował w tej sprawie specjalne pismo w którym opisał całe nieporozumienie.

Tak sobie myślę, że niektórzy to tylko szukają gdzie by to włożyć kij w mrowisko aby zrobiła się jakakolwiek zadyma, na polu religii a zwłaszcza społeczności katolickiej odbiją się to wyjątkowo dobitnie. A jak by zareagowała na podobny sposób inna instytucja? Na przykład Urząd Miejski? Zapewne rzecznik prasowy szybko by zareagował i zbyt łatwo nie pozwolił na przedstawienie wyolbrzymionego problemu… reakcja władz kościelnych niestety zbyt szybka nie była, wydaje się ze każda diecezja (teoretycznie istnieją stanowiska rzeczników) a może nawet każdy dekanat powinien mieć swojego rzecznika, kogoś kto byłby w stanie szybko i rzetelnie udzielić informacji na tematy związane z kościołem, ale także kogoś kto monitoruje wszelkie wydarzenia medialne i sprawnie interweniuje w podobnych sytuacjach.

Polecam zapoznać się z pracą ks. Artura Stopki, rzecznika Archidiecezji Katowickiej, regularne informacje dla mediów, stały kontakt, osobna strona przeznaczona specjalnie dla mediów, lub Biuro Prasowe Archidiecezji Poznańskiej pod adresem http://www.archpoznan.pl/press gdyby wszędzie tak to funkcjonowało jestem przekonany, że wizerunek kościoła w Polsce byłby zdecydowanie lepszy, a już na pewno pojawiało by się mniej rożnych dziennikarskich bubli.

Może nie dziś, może nie jutro, kiedyś będzie musiało to nastąpić – takie są wymogi czasu. nie ucieknie ani od mediów, ani od zdobyczy technologicznych, od postępu, ani od problemów wewnętrznych, będzie musiał się dostosować.

Więcej przeczytacie na stronie eKAI:
http://ekai.pl/

Zdjęcie: sxc.hu / stroinski
lut
18
2010

Badania religijnego internetu

Polski wraz z PBI (Polskie Internetu) w dniu 18 lutego przedstawiły analizę badań „religijnego internetu” w naszym kraju. Najczęściej odwiedzanymi stronami religijnymi w naszym kraju są:  Opoka, Adonai, strona Tygodnika Powszechnego, i eKAI. Taka kolejność nie jest większym zaskoczeniem, mam nadzieję, że za jakiś czas w tym zestawieniu pokaże się Malach ;)

Za KEP: Polskie religijne czyta w Sieci ponad 2 mln osób. Miesięcznie spędzają one na stronach chrześcijańskich 800 tys. godzin, dokonując 44 mln odsłon.

http://episkopat.pl/

Przy nieustannym wzroście liczby użytkowników Internetu w naszym kraju (obecnie jest ich 17 milionów) liczba osób odwiedzających strony religijne (listopad 2008 do listopad 2009) wzrosła o 31% (2,2 miliony osób). Ogółem 13% internautów odwiedza witryny o tematyce chrześcijańskiej – wynika z badania PBI/Gemius.

Największa grupa użytkowników serwisów religijnych to ludzie młodzi w przedziale wiekowym od 15 do 24 lat. To jest najważniejsza na dzień dzisiejszy informacja dla duchowieństwa i władz kościelnych – przesłanie jest proste, musimy stworzyć im takie miejsca w wirtualnej rzeczywistości, które realnie zainteresują właśnie ludzi młodych i zachęcą ich do powrotów na religijne strony.

Oczywiście ktoś może się oburzyć twierdząc, że takie strony już istnieją, jednak wydaje mi się, że to co „mamy” to jednak za mało… Młody człowiek w hiper-świecie to wędrowiec, web-churching to coś, co jest realnym elementem w sytuacji kiedy powstaje coraz więcej stron o tematyce religijnej ale żadna z nich nie jest w stanie zapewnić użytkownikowi wszystkiego co potrzebuje. Ile z tych stron obecnie potrafi skutecznie zatrzymać na dłużej użytkownika? Jest niby Deon, Fronda, KAI ale to nadal nie ten model, który moim zdaniem skutecznie przyciąga użytkowników.

Co jest więc tym modelem? Gość Niedzielny w  wydaniu internetowym – czyli regionalne serwisy informacyjne o profilu religijnym w połączeniu z jednym dużym ogólnopolskim portalem. Coś co kiełkuje w mojej głowie od kilku lat, regionalne Malachy (miasto Głogów i Wrocław) są próbą wdrożenia takiego modelu. To nie może być wolontariat, potrzeba stworzyć zawodowe redakcje, zatrudnić osoby które mają obeznanie z Internetem, dać im narzędzia do pracy i kilka wskazówek odnoście dziennikarstwa internetowego. Czy pomysł się uda? Zobaczymy za jakiś czas mam nadzieję ;)

No i te statystyki wydaję się być najbardziej istotne, pozostałe tematy jak potrzeba włączenia się duchowieństwa w serwisy społecznościowe, w ogóle w „istnienie” w wirtualnej rzeczywistości, wykorzystanie możliwości jakie płyną z tego kanału komunikacyjnego, są dość oczywistymi i ostatnio sporo poruszanymi tematami.

lut
17
2010

Blog bez piuski

Czyli Bp Edwarda Dajczaka ordynariusza diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Polecam wszystkim bo zapowiada się ciekawa inicjatywa, powstał dopiero pierwszy wpis ale zaczyna się obiecująco. Po za tym znając „możliwości” tego biskupa na pewno będę zaglądał i uważnie się wsłuchiwał…

www.mlodzi.koszalin.opoka.org.pl

Ale ja o czym innym chciałem, inicjatywa tego videobloga jest o tyle ciekawa, że jak podaje KAI bp przyznaje, że dopiero się uczy. Jak na duchownego na „kierowniczym stanowisku”, który korzysta z  poczty elektronicznej, komunikatorów Skype i gadu-gadu idzie całkiem nieźle z tą nauką. Kluczowe jednak w tym wszystkim jest, że bez wsparcia i pomocy technicznej młodych ludzi, zaangażowanych w tworzenie tego regionalnego Portalu Młodych, na pewno nic by nie wynikło. Ukłony więc w stronę księdza biskupa za otwarcie i chęć na taki rodzaj komunikacji z młodymi ludźmi.

sprawia, że , który kiedyś działał w mojej diecezji (zielonogórsko-gorzowskiej) staje się na nowo „dostępny” dla wielu ludzi, którzy mieli z nim kontakt… a już na pewno dostępne stają się jego przemyślenia i wiedza.

Aha ja poproszę o funkcję dodawania wpisów videobloga na zewnętrznych stronach .  A póki co zapraszam na pierwszy wpis p.t. „Jaki jest sens chrześcijaństwa?”

sty
23
2010

Benedykt XVI mnie wspiera!

No może nie bezpośrednio… jak podaje Radio Watykańskie w orędziu na 44 Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu zwraca uwagę na świat mediów cyfrowych, zresztą znajdziemy te odniesienie już w tytule orędzia: „Kapłan i duszpasterstwo w cyfrowym świecie: nowe w służbie Słowa”. Trzeba by było się zastanowić oczywiście czy „Nowe ” są jeszcze rzeczywiście nowymi, jednak w odniesieniu do uczestnictwa Kościoła można zaryzykować aktualność tej nazwy.

Ale ale, wróćmy do tematu. Ks. Tighe zwrócił uwagę (dla RW), że w orędziu wczytamy się o: „potrzebie współpracy na tym polu z ludźmi świeckimi, zwłaszcza młodymi, bo to przede wszystkim oni są obywatelami tego <cyfrowego świata>.” Czyli jakby na to nie patrzeć chodzi o to, aby osoby duchowne chciały ze mną współpracować. ;)

Cieszy mnie fakt, że Papież wspiera moje działania oficjalnymi dokumentami i zaleceniami, pozostaje mi tylko już rozpowszechnić informacje o tym orędziu w swoich kręgach z nadzieją, że dotrze ona do jak największej liczby kapłanów. Niestety ze wsparciem osób świeckich w ich działaniach bywa różnie, czasem księża nie maja po prostu czasu, jednak w większości przypadków nie mają umiejętności. Myślę, że musimy poczekać aż „narybek” wyjdzie z seminariów w świat aby mogło to iść w bardziej zaawansowanym kierunku.

Oczywiście nie jest tak, że nie znajdziemy w sieci osób duchownych, które przynajmniej starają się jakoś udzielać wirtualnie. Weźmy np. we Wrocławiu księdza Piotra Wiśniowskiego, , , to chleb powszedni (zapraszam do artykułu na Malachu: Misje w świecie www), lub ks. Ryszard Zawadzki, który prowadzi własną stronę www.zawadzki.archidiecezja.wroc.pl. W moim mieście jest np. ks. Adam Żygadło, który po mimo iż broni się swoją nieumiejętnością (pewnie przez skromność), „istnieje” wirtualnie na różnych serwisach społecznościowych – to już jest spory krok na przód, jeżeli jeszcze chodzi o wsparcie moich działań to w tym przypadku też nie mogę narzekać. ;)

To są dobre przykłady, ale trzeba jeszcze czegoś więcej, bardziej powszechnego uczestnictwa osób duchownych w mediach cyfrowych (zwłaszcza oczywiście w Internecie), póki co jesteśmy na etapie ogólnego stwierdzenia, że parafia powinna mieć swoją stronę. Znajduje się ktoś świecki, kto tę stronę prowadzi, co sprowadza się do zamieszczania ogłoszeń parafialnych. Rzadko która strona parafialna regularnie zamieszcza artykuły, materiały z poza obszaru kancelarii parafialnej.

Tak więc proszę Księdza, jeżeli czytasz te słowa proszę cię o zapoznanie się z nowym orędziem naszego „Szefa” i poinformowaniem o nim (zwłaszcza swoich proboszczów bo mam świadomość, że niewielu z nich dotrze do tego materiału – no może z Głogowa proboszcz Kolegiaty, ale to inna bajka) swoich przełożonych, zwierzchników, kolegów po „fachu”.

XVI już mnie wspiera a Ty ?? ;)

sty
6
2010

Wojna kultur w nowych mediach

podało ciekawą (z mojego punktu widzenia) informację dotyczącą „wojny” internetowej między muzułmanami a katolikami w Malezji.  Samą informację można przeczytaj tutaj: link. Spór z pozoru błahy bo dotyczy używania słowa „Allach” czyli słowa „Bóg”, chcą mieć wyłączność na możliwość używania tego słowa, katolicy natomiast (jest tam ich 9%) zgodnie z wyrokiem sądu otrzymali pozwolenie aby korzystać z tego słowa w odniesieniu do Boga rozumianego przez katolickie odniesienie.

Cała sytuacja jest o tyle ciekawa, że mamy tu niezwykły przykład połączenia skrajnego tradycjonalizmu z wykorzystaniem nowoczesnych środków masowego przekazu, konkretnie z wykorzystaniem Facebooka przez muzułmanów do bojkotu katolików. Oczywiście w ramach bojkotu są dokonywane ataki na stronę jedynego tygodnika katolickiego w Malezji.

Jak widać stanowi niezwykłą siłę jako narzędzie. Jest na tyle atrakcyjne, że nie sposób z niego zrezygnować. Daje duże możliwości „wybicia” się informacji po za wszelkie terytoria regionalne, państwowe, kontynentalne – za pewne nigdy byśmy nie dowiedzieli się o takich wydarzeniach (albo z dużym opóźnieniem, albo wcale, zważywszy że informacja bezpośrednio nas Polaków nie dotyczy), dzięki nowym środkom komunikacji możemy sobie dotrzeć do takich informacji, zweryfikować ich wartość merytoryczną, to czy nas interesują i czy w jakiś sposób są nam przydatne.

Internet wchłania kulturę, to jest dość oczywiste, natomiast ciekawym polem mogłaby być analiza czy i w jakim stopniu przenoszona do świata cyfrowego ulega zmianom i modyfikacją na potrzeby uniwersalnego języka HTML, języka cyfrowego. Moim zdaniem pewne modyfikacje muszą nastąpić… weźmy np. „kulturę” chrześcijaństwa włączoną w wirtualnych społeczeństw, blogi prowadzone przez osoby, które do tej pory nie mogły w jakiś sposób uczestniczyć w życiu kościoła, oto teraz wykorzystują różne techniki (obróbkę zdjęć, grafikę, portale społecznościowe, kamery , muzykę w formatach mp3 itp.) aby uzewnetrznić swoję kulturę w jakiej zostali wychowani.

Powróćmy jednak do naszej „wojny”, następuje zderzenie dwóch kultur, tradycyjnej opartej na wierzeniach i praktykach religijnych, oraz tej nowoczesnej globalnej, ogólnodostępnej wykorzystującej uniwersalny cyfrowy język.  W ekstremalnych przypadkach osoby uczestniczące w tych kulturach będą jedną gloryfikować a drugą zwalczać, jednak zdecydowana większość będzie włączać swoją kulturę w możliwości komunikacyjne „kultury uniwersalnego języka”, czyli internet i jego struktura oparta o kod oraz globalne sieci społeczne (, , itp.) .  Na temat adoptowaniu kultury możemy przeczytać niejedną książkę, jednak ciekawym jest fakt, że kultury ekstremalne (w naszym stereotypowym rozumieniu) zaczynają się czuć w nowych mediach niezwykle swobodnie.

Myślę, że jesteśmy na granicy, kiedy coś co nazywamy „nowymi mediami” przestaje być już czymś nowym a staje się czymś naturalnym, swobodnym i wszędzie rozumianym nośnikiem kultury. Więc kiedy już (a może już?!) nowe zamieni się w stare będziemy świadkami okresu wszelkiej maści klonów i usprawnień w wykorzystaniu narzędzi komunikacyjnych. Co raz więcej mówi się o „poszerzonej rzeczywistości” jako pewnym novum, może jednak to będzie tylko „poszerzone” wykorzystanie starych mediów? Czas pokaże, my tymczasem możemy sobie poszukać na Facebooku naszych muzułmanów walczących z katolikami – jak ktoś znajdzie  niech poda linka :)

gru
28
2009

Kuba raz jeszcze

Pisałem swojego czasu o „rodzeniu” się wirtualnej rzeczywistości w tym kraju, o blogu katolickim i powszechnym dostępie do Internetu (link). informuje o kolejnym ciekawym medialnym wydarzeniu. Oto kard. Jaime Ortegi (Arcybiskup Hawany) wystąpił w krajowej telewizji wygłaszając przesłanie na Boże Narodzenie.  Są to nieliczne przejawy obecności kościoła w mediach w tym kraju…

Być może różne przejawy dobrej woli ze władz komunistycznych mają nam zamydlić oczy i pokazać pozytywny wizerunek władz, jednak możliwość (po raz pierwszy) przybycia rodzin mieszkających w Stanach Zjednoczonych do Kuby w tym świątecznym czasie jest na pewno dużym postępem, który wypada zanotować.

Więcej na stronie RW

gru
23
2009

Media dla społecznej i ekonomicznej sprawiedliwości

Agencja przedstawia dokument wydany przez Międzynarodową Katolicką Unię Prasy (The International Catholic Union of the Press) pt. „ dla społecznej i ekonomicznej sprawiedliwości” gdzie możemy dowiedzieć się na temat roli jaką odgrywają oraz dziennikarze w globalnym przedstawianiu prawdy i sprawiedliwości w odniesieniu do tematów społecznych i ekonomicznych, pełną informację można przeczytać tutaj!

Mnie natomiast zainteresowała ciekawa definicja odpowiedzialności dziennikarskiej:

„Wszyscy dziennikarze, publicyści i eksperci, niezależnie od ich warunków pracy i stawek wynagrodzenia muszą uznać za ich najważniejsze powołanie służbę ludzkości. (…) Prawdopodobnie jest to jedyna droga do postępu i stopniowego ustanowienia społecznego i gospodarczego wymiaru sprawiedliwości.

(…)

Naszym zadaniem jako dziennikarzy jest poruszyć media, liderów i wszystkich innych mogących coś zdziałać na świecie, tak  aby osiągnąć właściwy poziom sprawiedliwości środowiskowej, społecznej i gospodarczej, tak aby ideał pokojowego świata o którym wszyscy marzymy mógł stać się rzeczywistością.”

Prawda, że ładnie to brzmi? Oczywiście jest to pewna utopijna wizja… jednak, kto powiedział, że tak nie powinno właśnie wyglądać dziennikarstwo?  Może nieosiągalne (w sumie „służba ludzkości” to bardzo rozległe i ogólne stwierdzenie) jednak jakiś ideał istnieć powinien… to, że media rozumieją opacznie misyjność nie znaczy, że nie powinno jej w ogóle być.

Musimy sobie zadać pytanie jak (i czy w ogóle) taką definicję wypełniają tabloidy i wszelkiej maści skandaliczne materiały, publikacje… jak służą one ludzkości? Jeżeli nie, jak to się dzieję, że mają największą poczytność/oglądalność. Czy przedstawiając materiały, które się „sprzedają” robią to z myślą o odbiorcy czy jedynie troszcząc się o własny portfel? Oczywiście odpowiedź na te pytania zapewne nigdy nie będą jednoznaczne, zresztą aby poruszyć dogłębniej ten temat nie wystarczy jeden materiał czy dokument wydany przez UCIP  (a może ze społeczną służbą mają problem wszystkie media, nie tylko tabloidy?).

Dla tych, którzy z językiem Angielskim nie mają problemów odsyłam do oficjalnej www.ucip.ch/do/mje.htm okazuje się, że sam dokument nie jest zbyt obszerny i ogranicza się do omówienia ogólnych haseł, które opisują pewne problemy globalne w odniesieniu do dziennikarskiej służby społecznej:

  • Wspólna waluta, lub wspólna jej wartość
  • Sprawiedliwy podział bogactw i zasobów
  • Poszanowanie dla rozwijających się lub powstających rynków
  • Zdrowie to bogactwo
  • Ochrona siedlisk i środowiska naturalnego
  • Ekologiczna gospodarka
  • Zwrot skradzionych skarbów
  • Eliminowanie zła
  • Nadzór nad instytucjami
  • Sieci społeczne (czyli i jego możliwości komunikacyjne)

Dokument stanowi pewien wstęp i ma „inspirować” środowisko dziennikarzy do konkretnych działań, postanowień w sferze tematów społecznych i ekonomicznych. Tak aby media, dziennikarze i eksperci mogli działać na rzecz ustanowienia wzorowego poziomu sprawiedliwości i pokoju na całym świecie przez wychowywanie w tej sprawie na forum światowym.

W dokumencie zostały też przytoczone inne pisma Kościoła traktujące o problemach ekonomicznych i społecznych:

  • (1891, Rerum novarum, 3)
  • (1972, Światowy Dzień Pokoju): „Jeśli chcesz pokoju, pracuj dla sprawiedliwości”.
  • (1991, Centesimus annus, 34)
  • (2009, Caritas Veritate, artykuł 23)
  • (2009, Caritas Veritate, 65)
  • (2009, Caritas Veritate, 67)

Okazuje się, że tak uzbrojeni w wiedzę możemy rozpocząć dyskusję, i chyba w dokumencie UCIP właśnie o to chodziło, aby przedstawić pewne ogólne aspekty do szerszego omówienia i analizy. Ciekawe czy informacje o tym dokumencie trafią do Polskich mediów? Jak ktoś znajdzie zapraszam do zamieszczenia linka w komentarzach. ;)

gru
12
2009

Czyżby reklama iPoda? Ależ skąd to… iConfess!!

Tym razem z cyklu pozytywnie szurniętych ;) To jest właśnie to czego szukałem, albo inaczej to na co czekałem… nietuzinkowe i wyjątkowo świeże podejście do promocji katolicyzmu. W dobie konsumpcjonizmu i robienia nam wody z mózgu (zwłaszcza w okresie świątecznym) mamy przykład genialnej parodii i to w wykonaniu katolickiego księdza! Mowa o niemieckim duchownym Fr. Johannes M Schwarz, który odnalazł ciekawą formę promocji wiary za pomocą klipów parodiujących ikony popkultury oraz gigantów komercyjnego świata. Oczywiście wszytko w profesjonalnym wykonaniu z użyciem narzędzia Adobe After Effects.

Na początek iPod

być może nie potrafi tańczyć”

„Za to może odpuszczać grzechy” J 20:23

przeszukuje , przeszukuje więcej…”

Większość filmów księdza można znaleźć na YouTube lub na stronie vimeo.

W dalszej części pozwoliłem sobie zamieścić kilka innych ciekawych filmików tego duchownego, polecam jednak odwiedzić profil i pooglądać sobie inne klipy.

Czytaj dalej Czyżby reklama iPoda? Ależ skąd to… iConfess!! →

gru
6
2009

Miłość Chrystusa na Facebooku

Szerzenie Miłości Chrystusa poprzez ? No to się nazywa innowacyjne podejście do funkcjonalności mediów społecznościowych. Wspólnota kościoła z Australii zachęca do zaangażowania – jednak z rozsądkiem i odpowiednim podejściem do tematu. Jak możemy przeczytać w agencji Zenit w Sydney w Australii, Katolicki zachęca do korzystania ze stron społecznościowych (Facebook) i szerzenia tam informacji o przesłaniu Miłości Jezusa Chrystusa.

z Australii podczas sesji plenarnej cytowali słowa Benedykta XVI zwracając uwagę, że technologie teleinformatyczne mają „niezwykły potencjał” i mogą być uważane za „prawdziwy dar dla ludzkości.”! Jednocześnie przedstawiciele Kościoła korzystający z tych możliwości „muszą być świadomi pewnych granic i właściwych działań w komunikowaniu się w imieniu Kościoła w środowisku online.”

A jakie to granice? Otóż, czy to online, czy w rzeczywistym świecie priorytetem musi być poszanowanie godności drugiego człowieka. Agencja podaje kilka przykładów konkretnych zaleceń i uwag odnośnie korzystania z serwisów społecznościowych m.in. posiadanie publicznego lub osobistego profilu na lub Facebook. Akurat zawiłości w tym temacie są dziwnie rozwinięte (chodzi o możliwe problemy z rozróżnieniem na „przyjaciół” i „fanów” – tzn. trzeba uważać na sposób w jaki komunikujemy się z użytkownikami, kogo przedstawiciel kościoła przyjmuje do grona przyjaciół a kogo nie itp.) ale tak czy siak sama świadomość włączenia się oficjalnie Kościoła w działania online są ciekawą inicjatywą po prostu bycia ze swoimi wiernymi w tych nowych „publicznych” miejscach.

Biskupi zaznaczają dalej: „Moderacja oficjalnej działalności Kościoła w mediach społecznościowych jest bardzo ważna.” Chodzi tu o kwestie komentarzy, te które wykazują elementy szykanowań, wulgarnego wyrażania się i braku szacunku dla innych w sieci powinny być usuwane.

Na koniec Biskupi zwracają uwagę na ciekawy i ważny problem, często pomijany we współczesnym świecie, problem który nazywają „cyfrową przepaścią”. Chodzi o to aby przedstawiciele Kościoła, a zwłaszcza osoby odpowiedzialne za duszpasterstwo młodzieży, nie polegali wyłącznie na mediach społecznych jako środka komunikacji. Protokół wyjaśnia: „Skupiając się tylko na mediach społecznych można wykluczyć ludzi biednych, którzy nie mogą sobie pozwolić na posiadanie komputera, lub nie mają dostępu do Internetu, ludzi którzy są na zewnątrz świata online.  Sieci/ społeczne powinny być zawsze tylko jedną z wielu metod komunikacji z wiernymi, jedną z wielu metod zapraszania ludzi do bliższych relacji z Jezusem Chrystusem.”

To naprawdę budujące, że Kościół otwiera się na taka formę komunikacji i uczestnictwa w nowych mediach. Oczywiście mamy tu sygnał z dalekiej Australii, w naszym kraju to jeszcze nie jest tak widoczne. Czasem mam wrażenie, że władze kościelne w naszym kraju nadal boją się Internetu w ogóle jako zjawiska, nie zagłębiając się w jego możliwości, o mediach społecznościowych nawet nie wspominając – przyjdzie jednak czas, kiedy będzie trzeba oficjalnie zacząć coś robić w tym kierunku, może więc akcje Biskupów z innych krajów będą pewnym drogowskazem jak się za to zabrać, choć przyznam się szczerze, że w naszych mediach o podobnych inicjatywach jak w Australii raczej nie czytałem…

lis
30
2009

Kubański blog katolicki

kubanski-blogJak informuje CNA konferencja Kubańskich Biskupów poinformowała o stworzeniu nowego bloga, który ma być miejscem dla Katolików wzbogacania swojego doświadczania Boga po przez .

Ten ciekawy możemy podziwiać pod adresem www.creerencuba.org i jest stworzony (a jakże!) na WordPressie. Prowadzi go niejaki Sergio Cobarrouy z miasta o dźwięcznej nazwie:  Sagua la Grande. Blog ma być miejscem opisującym wiarę Kubańczyków… ” ich problemy, wątpliwości bóle, radości i nadzieje.” Na blogu nie ma miejsca dla polityki.

Jak na miejsce gdzie dostęp do Internetu nie jest tani, ciągle jest to jednak dla nich luksus, powstanie takiego miejsca będzie na pewno ciekawym miejscem skupiającym katolików z tym kraju… przynajmniej tych z dostępem do sieci. Ogólny dostęp do Internetu został wprowadzony po cichu dopiero w październiku 2009 r. (źródło).

wirtualnie więc dopiero budzi się do życia, tym bardziej więc wszelkie przejawy nowych mediów i ich funkcjonowanie (w szczególności w oparciu o konkretne grupy społeczne) wydają się być ciekawym zjawiskiem.  Warto śledzić takie (nawet jeżeli nie zna się ich języka – choć translator radzi sobie całkiem dobrze),  czasem chciałoby sie powiedzieć, że wyglądają wizualnie jak z początków istnienia stron (np. oficjalna strona konferencji Biskupów na Kubie www.iglesiacubana.org).

Prorokuję, że rodzące się społeczeństwo interaktywne stanie się tematem niejednej pracy licencjackiej lub magisterskiej.  Można bawić się niemal jak wirtualny antropolog badający same początki na nowo tworzonej historii wirtualizacji społeczeństwa.